To tak wpadłam na pewien pomysł, że jeszcze w stawię dwa rozdziały i przejdę do nowej historii, ale nie musi cię się bać te opowiadania będą się tyczyć jak oni są dorośli i tyle.
Całuję
Dove
wtorek, 11 listopada 2014
poniedziałek, 13 października 2014
Rozdział XX ,,Miłości się nie wybiera"
Violetta
Jestem w jakimś pomieszczeniu, raczej
pokoju. Nagle zauważyłam jak wszedł Diego. On mnie pocieszył, aż w końcu
go uderzyłam. Wybiegłam z tego pomieszczenia. Schowałam się zadzwoniłam
po Camilę. Obiecała mi, że jak najszybciej przyjedzie. Kiedy się
pojawiła to Leona, Diega, Ludmiły i tej dziewczyny Leona już nie było.
Nie miałam pojęcia o co tu chodzi. Podbiegła do mnie czarno włosa
dziewczyna.
Fran: Co się stało?
V: Leon
Fede: Co z nim?
V: Nic mu nie jest.
Fede:Więc co się stało?
Zaczęłam płakać. Podeszły do mnie Fran i Camila przytuliły mnie.
Fran: Federico widzisz co narobiłeś?
Fede: Violu nie chciałem, żebyś się rozpłakała.V: To nie twoja wina. Nic nie wiedziałeś
Włoszka: A teraz wracajmy do hotelu
Kilka godzin później
Ludmiła
L: Co z nim robimy i z siostrą Natii.
D: Jeszcze nie wiem. A co?
L: Bo trzeba ich schować i to jak najprędzej! Wiesz ,,chyba" o tym? Wiesz? Odpowiedz! - Zdenerwowałam się na niego
D: Tak. Tylko...
L: Tylko...
D: Tylko...
L: tylko co?
D: Myślałem, że ty mi powierz gdzie ich chowamy?
L: Pięknie. Wiem gdzie możemy ich schować jest takie miejsce.
D: Tylko co powiemy nauczycielom kiedy się spytają nas gdzie jest Leon? To co wtedy?
L: nie bój się ja wiem co powiedzieć
D: Ok niech ci tym razem będzie.
L: To teraz wsiadaj do samochodu i ja tym razem będę prowadzić, a nie ty.
D: Ok. mi to pasi
On nie wie co ja chcę z nim zrobić. Tylko on wykonał za mną brudną robotę. Nie musiałam się wcale trudzić o pomoc. Tylko cię po to tu przysłałam. I po nic więcej. Mój kochany.
W tym samym czasie
Fran
F: Viola już jesteśmy na miejscu.
Wysiadłam z brunetką. Poszłyśmy do naszych pokoi. Musiałyśmy tak cichutko się poruszać że w pewnym momencie upuściłam Violę. Nie mogłam uwierzyć że nagle jakimś cudem znalazł się tam Diego. Wkurzyłam się i tona całej lini.
F: Co ty tu taj robisz? Nie dawno byłeś z Ludmiłą i porwałeś Leona i to nadodatek jego dziewczynę. I masz jeszcze czelność nam się na oczy pokazywać!
D: Fran posłuchaj mnie. Tylko najpierw zamknij oczy... Ok.
F: Niech ci będzie tylko pamiętaj bez rzadnych numerów jasne.
Parę minut później
Fran
Mam nadal zamknięte oczy ale nagle ktoś z drugie strony podchodzi i mnie łapie ja otwieram oczy i to był mój były chłopak Marco.
I nagle się pocałowaliśmy wiem, że nic nikomu nie mówiłam ale nie mogłam już dłużej kłamać po prostu go kocham i tyle miłości się nie wybiera.*******************************************************
Mam nadzieję, że wam sie rozdział podoba napisałam go specjalnie dla tych którzy mnie czytają.
I jak widać nie miałam zamiaru tego bloga usunąć. Tylko nie miałam weny twórczej i tyle.
Jakbyście miały czas to może wpadniecie na mojego drugiego bloga:
http://blog-na-cztery.blogspot.com/
Besos
Dove
niedziela, 14 września 2014
Uwaga!
Cześć! Mam nowego bloga podam wam linki to jest pierwsza informacja:
blog-na-cztery.blogspot.com
Druga informacja jest taka, że czasami będę tu zaglądać.
Strasznie mi z tego powodu jest przykro.
Sorry
Dove
blog-na-cztery.blogspot.com
Druga informacja jest taka, że czasami będę tu zaglądać.
Strasznie mi z tego powodu jest przykro.
Sorry
Dove
niedziela, 20 lipca 2014
Rozdział ,, Następnego dnia"
Violetta
Kiedy
wyszłam ze sklepu Leona nie było więc weszłam do środka i tam też go
nie spotkałam. Zastanawiałam się czy to nie Diego i Ludmiła czasem go nie porwali. Jak
się moje przeczucie sprawdzi to nie wiem co będzie trzeba zrobić.Wsiadłam do taksówki. Po kilku minutach byłam w hotelu, weszła do pokoju. A tam zobaczyłam wszystkich moich przyjaciół.
F:Viola co się stało?
V: Nic takiego. A po za tym czy widzieliście Leona, albo mówił gdzie zamierz iść?
Fede: Nic nam nie mówił gdzie idzie, a nawet go żadne z nas nie spotkało. Przykro mi.
Czyli miałam rację. Jestem taka głupia.
V: Dzięki za informację.
F: wiemy tak naprawdę co się stało. strasznie nam przykro i mamy plan żeby uwolnić Leona tylko musisz się zgodzić.
V: Zgadzam się. Nikt nie musi się mnie pytać w takich sytuacjach o moje zdanie. Trzeba Leona uratować i my to zrobi.
Fede: Ok. Jak jesteśmy już wszyscy to teraz posłuchajcie Camilii.
Cami:
Spotykamy się jutro w moim pokoju o godzinie 23:30. Tak wiem, że to
jest już godzina policyjna, ale innego wyjścia w tej chwili nie mamy.
Wszyscy musicie się zgodzić. Bo innego wyjścia nie mamy.
Wszyscy
się zgodzili Camila przedstawiła nam daną sytuację. I nagle tajemnicza
postać w parowała do mojego i Francessi pokoju. A ta osoba miała
wiadomość do... .
Leon
Obudziłem się w dziwnym miejscu. Po kilku minutach zobaczyłem nieprzytomną Lenę. Chciałem w stać, ale nie mogłem. Dlaczego, dlatego, że przywiązali mnie na krześle. Nie mogłem się ruszyć kompletnie byłem bezradny. Po raz pierwszy nie miałem pojęcia co zrobić. Zacząłem więc tak głośno krzyczeć, że aż nas ktoś usłyszał.
W tym samym czasie
Violetta
Strasznie się bałam o Leona. W końcu 23:30. po ciszy nocnej. Kiedy wyszłam z pokoju zobaczyłam Leona. Zaczęłam biec do niego.
Spytałam się go:
V: Leon czy to naprawdę ty?
L: Tak. A kto by inny?
Tak się ucieszyłam że się pocałowaliśmy. Ale po tym pocałunku już nie byłam już nie była w hoteliku tylko w jakimś okropnym BURDELU. Kiedy się ocknęłam zobaczyłam Diega.
V: Gdzie jest Leon?
D: Tam.
Kiedy tam podeszłam zobaczyłam obok niego jakąś dziewczynę. Za bardzo jej nie poznawałam. Ale po pewnym czasie zobaczyłam jakieś całują. To mi złamało serce. Zaczęłam płakać.
Diego
Usłyszałem płacz Violetty. Za brałem ją z tamtego miejsca. Do pewnego pokoju. Podeszła do mnie Ludmiła.
Lu: Uwierzyła w nagranie?
D: Tak. I to jeszcze jak.
Lu: Opłaciło się go porwać.
D: Nie wiesz jak się popłakała
Lu: Z daje sobie z tego sprawę
Violetta
Jestem w jakimś pomieszczeniu, raczej pokoju. Nagle zauważyłam jak wszedł Diego. On mnie pocieszył, aż w końcu go uderzyłam. Wybiegłam z tego pomieszczenia. Schowałam się zadzwoniłam po Camilę. Obiecała mi, że jak najszybciej przyjedzie. Kiedy się pojawiła to Leona, Diega, Ludmiły i tej dziewczyny Leona już nie było. Nie miałam pojęcia o co tu chodzi. Podbiegła do mnie czarno włosa dziewczyna.
Fran: Co się stało?
V: Leon
Fede: Co z nim?
V: Nic mu nie jest.
Fede:Więc co się stało?
Zaczęłam płakać. Podeszły do mnie Fran i Camila przytuliły mnie.
![]() | |||||||||
| Nie zwracajcie uwagi na tło!!!!!@ |
Fede: Violu nie chciałem, żebyś się rozpłakała.
V: To nie twoja wina. Nic nie wiedziałeś
Włoszka: A teraz wracajmy do hotelu
**********************************
Teraz next za 6kom.
Besos
.Dove
PS. Sorry, że urzyłam takiego słowa
sobota, 12 lipca 2014
Przeczytać całe!
Witajcie!
Skoro to czytacie to nie ja wyjeżdżam na sześć, siedem
dni i w tych dniach nie będzie się nic pojawiało.
A tak poza tym nie ma mnie w poniedziałek.
Życzę wszystkim wesołych wakacji.
Nie mogę się do czekać pisania rozdziałów.
Pozdrawiam was serdecznie z całego serca.
Dove
PS. A tak dokładnie już za wami tęsknie.
Do zobaczenia. Kocham was.
2. PS. Będzie to samo jedna na tablicy ogłoszeń a
drugie tam gdzie się pojawiają rozdziały.
To jeszcze raz Kocham was, moje dziewczyny.
3.PS. Mam dla was jeszcze niespodziankę:
A teraz kilka filmików dla was odemnie:
Skoro to czytacie to nie ja wyjeżdżam na sześć, siedem
dni i w tych dniach nie będzie się nic pojawiało.
A tak poza tym nie ma mnie w poniedziałek.
Życzę wszystkim wesołych wakacji.
Nie mogę się do czekać pisania rozdziałów.
Pozdrawiam was serdecznie z całego serca.
Dove
PS. A tak dokładnie już za wami tęsknie.
Do zobaczenia. Kocham was.
2. PS. Będzie to samo jedna na tablicy ogłoszeń a
drugie tam gdzie się pojawiają rozdziały.
To jeszcze raz Kocham was, moje dziewczyny.
3.PS. Mam dla was jeszcze niespodziankę:
A teraz kilka filmików dla was odemnie:
A teraz chce pokazać wam pewną piosenkę:
Oto i ona.
Piszcie śmiało.
Kocham was.
Besos
Dove
piątek, 27 czerwca 2014
rozdział XVIII ,,Co się tu stało?"
Ten rozdział dedykuję wszystkim moim czytelnikom.Z okazji WAKACJIII!!!!!!!!!!!!!
*Violetta*
Po pocałunku z Diego zarumieniły się mi całe policzki.
Violetta: Diego muszę już iść umówiłam się na spotkanie z Fede.
Diego: Ok. Leć
Violetta: Idziesz ze mną?
Diego: Mogę. Violu posłuchaj nie myśl teraz o nim tylko o sobie ty się sama na duchu podnosisz.
Violetta: A może tak dla od miany odwołam spotkanie i gdzieś się przejdziemy tylko ty i ja?
Diego: Dobrze.
Violetta: Poczekaj Muszę wysłać wiadomość i już idziemy. Ok?
Diego: Ok. Czekam na dole.
Violetta: Ok.
Fran: Viola, co się tu stało?
Viola: A nic. Ty co taka spięta. I proszę cię jak masz zły humor to na mnie się nie wyżywaj.
Fran: Nie mam złego humoru. Tylko widziałam jak Fede po ciebie szedł, a nagle dostał do ciebie e-sme’sa. To mi się wydało dziwne.
Viola: Dzisiaj Fede pracuję dopiero to sobie przypomniałam kiedy do mnie zapukał i mi wszystko opowiedział co się stało kiedy mnie nie było na dole.
Fran: Wszystko? Co do słowa?
Viola: No tak jak myślałaś?
Fran: To może ja wyjdę?
Viola: Nie jak chcesz to możesz zostać, bo ja wychodzę. Tylko mnie nie śledź proszę cię. Możesz mi to obiecać jako przyjaciółka?
Fran: Obiecuję ci to Violu. Tylko mi zależy, żebyś była szczęśliwa.
Viola: Oto ci tylko chodzi, żebyś mnie kontrolowała?
Fran: Nie. Zależy mi na tobie. Tylko popełniamy dużo błędów i……
Viola: Co i… Francessa każdy z nas umie o siebie zadbać.
Fran: Viola tylko……….
Viola: Fran muszę już wyjść. Porozmawiamy jak wrócę
Fran: Ok. A i Viola takie jedno malutkie pytanko o której masz zamiar wrócić?
Viola: Nie wiem. A poza tym na to pytanie nie muszę odpowiadać.
Fran: Tylko się zapytałam o której masz zamiar wrócić. To tyle i cię proszę uspokój się.
Viola: Nie jesteś mają mamą i tobie nie odpowiem.
Otwierałam właśnie drzwi kiedy wchodziła do naszego pokoju Camila, więc się z nią przywitałam:
V: Cześć
Cami: Cześć.
W tym samym czasie
Diego
Zeszłem na dół. Zobaczyłem tam stojącą Ludmiłę. Więc do niej zadzwoniłem do mojej kuzynki.
Violetta
Kiedy z chodziłam na dół to usłyszałam rozmowę Diega i Ludmiły jak chcą się mnie pozbyć ze studia. I w tedy to sobie uświadomiłam, że mu dam nauczkę tylko potrzebowałam czyjeś pomocy. Tylko kogo? Nagle w padłam na pomysły. Nagle zobaczyłam jak Diego się obraca nie wiedziałam co mam robić. Więc uciekłam. Biegłam przez jakąś ulicę Słonecz21 i pobiegłam dalej prosto i ... w padłam w kałużę Diega nie było a głupia mu uwierzyłam. Jestem cholernie głupia.Nagle zobaczyłam Leona pomógł mi wstać
L:Violu co się stało?
V:Nic takiego
L: Wiesz dobrze, że nie umiesz kłamać a poza tym widziałem jak cie ten dupek gonił.
V: On od samego początku próbował mnie usunąć ze Studia?
L: Chcesz, żebym pomógł ci się na nim zemścić?
V: Ok. Trzeba tylko jeszcze parę osób zebrać i jesteśmy już gotowi.
L: Może lepiej wrócimy do hotelu ba zaczną nas szukać.
V: Ok. Tylko musimy wstąpić do sklepu bo jak biegłam to w padłam w wielką kałuże błota, wody, cukry i oleju.
L:Dobrze
Kupiłam więc taką sukienką:
No podoba wam się rozdział?
5kom next.
Besos
Doeve
PS. Zmieniłam nazwę użytkownika :).
*Violetta*
Po pocałunku z Diego zarumieniły się mi całe policzki.
Violetta: Diego muszę już iść umówiłam się na spotkanie z Fede.
Diego: Ok. Leć
Violetta: Idziesz ze mną?
Diego: Mogę. Violu posłuchaj nie myśl teraz o nim tylko o sobie ty się sama na duchu podnosisz.
Violetta: A może tak dla od miany odwołam spotkanie i gdzieś się przejdziemy tylko ty i ja?
Diego: Dobrze.
Violetta: Poczekaj Muszę wysłać wiadomość i już idziemy. Ok?
Diego: Ok. Czekam na dole.
Violetta: Ok.
Do: Fede
Cześć,
Dzisiaj niestety
nie przyjdę na to nasze spotkanie. Strasznie cię za to przepraszam, możemy za
to spotkać się jutro o tej samej porze. Co ty na to? Fran: Viola, co się tu stało?
Viola: A nic. Ty co taka spięta. I proszę cię jak masz zły humor to na mnie się nie wyżywaj.
Fran: Nie mam złego humoru. Tylko widziałam jak Fede po ciebie szedł, a nagle dostał do ciebie e-sme’sa. To mi się wydało dziwne.
Viola: Dzisiaj Fede pracuję dopiero to sobie przypomniałam kiedy do mnie zapukał i mi wszystko opowiedział co się stało kiedy mnie nie było na dole.
Fran: Wszystko? Co do słowa?
Viola: No tak jak myślałaś?
Fran: To może ja wyjdę?
Viola: Nie jak chcesz to możesz zostać, bo ja wychodzę. Tylko mnie nie śledź proszę cię. Możesz mi to obiecać jako przyjaciółka?
Fran: Obiecuję ci to Violu. Tylko mi zależy, żebyś była szczęśliwa.
Viola: Oto ci tylko chodzi, żebyś mnie kontrolowała?
Fran: Nie. Zależy mi na tobie. Tylko popełniamy dużo błędów i……
Viola: Co i… Francessa każdy z nas umie o siebie zadbać.
Fran: Viola tylko……….
Viola: Fran muszę już wyjść. Porozmawiamy jak wrócę
Fran: Ok. A i Viola takie jedno malutkie pytanko o której masz zamiar wrócić?
Viola: Nie wiem. A poza tym na to pytanie nie muszę odpowiadać.
Fran: Tylko się zapytałam o której masz zamiar wrócić. To tyle i cię proszę uspokój się.
Viola: Nie jesteś mają mamą i tobie nie odpowiem.
Otwierałam właśnie drzwi kiedy wchodziła do naszego pokoju Camila, więc się z nią przywitałam:
V: Cześć
Cami: Cześć.
W tym samym czasie
Diego
Zeszłem na dół. Zobaczyłem tam stojącą Ludmiłę. Więc do niej zadzwoniłem do mojej kuzynki.
Violetta
Kiedy z chodziłam na dół to usłyszałam rozmowę Diega i Ludmiły jak chcą się mnie pozbyć ze studia. I w tedy to sobie uświadomiłam, że mu dam nauczkę tylko potrzebowałam czyjeś pomocy. Tylko kogo? Nagle w padłam na pomysły. Nagle zobaczyłam jak Diego się obraca nie wiedziałam co mam robić. Więc uciekłam. Biegłam przez jakąś ulicę Słonecz21 i pobiegłam dalej prosto i ... w padłam w kałużę Diega nie było a głupia mu uwierzyłam. Jestem cholernie głupia.Nagle zobaczyłam Leona pomógł mi wstać
L:Violu co się stało?
V:Nic takiego
L: Wiesz dobrze, że nie umiesz kłamać a poza tym widziałem jak cie ten dupek gonił.
V: On od samego początku próbował mnie usunąć ze Studia?
L: Chcesz, żebym pomógł ci się na nim zemścić?
V: Ok. Trzeba tylko jeszcze parę osób zebrać i jesteśmy już gotowi.
L: Może lepiej wrócimy do hotelu ba zaczną nas szukać.
V: Ok. Tylko musimy wstąpić do sklepu bo jak biegłam to w padłam w wielką kałuże błota, wody, cukry i oleju.
L:Dobrze
Kupiłam więc taką sukienką:
Kiedy wyszłam ze sklepu Leona nie było weszłam więc do środka i tam też go nie było. Zastanawiałam się czy to nie Diego i Ludmiła porwali go. jak się moje przeczucie sprawdzi to nie wiem co będzie trzeba zrobić.
Wsiadłam do taksówki. Po kilku minutach byłam w hotelu, weszła do pokoju zobaczyłam tam wszystkich moich przyjaciół.
F:Viola co się stało?
V: Nic takiego. A po za tym czy widzieliście Leona, albo mówił gdzie zamierz iść?
Fede: Nic nam nie mówił gdzie idzie, a nawet go żadne z nas nie spotkało. Przykro mi.
Czyli miałam rację. Jestem taka głupia.
V: Dzięki za informację.
F: wiemy tak naprawdę co się stało. strasznie nam przykro i mamy plan żeby uwolnić Leona tylko musisz się zgodzić.
V: Zgadzam się. Nikt nie musi się mnie pytać w takich sytuacjach o moje zdanie. Trzeba Leona uratować i my to zrobi.
Fede: Ok. Jak jesteśmy już wszyscy to teraz posłuchajcie Camilii.
Cami: Spotykamy się jutro w moim pokoju o godzinie 23:30. Tak wiem, że to jest już godzina policyjna, ale innego wyjścia w tej chwili nie mamy. Wszyscy muszą się zgodzić.
Wszyscy się zgodzili Camila przedstawiła nam daną sytuację. I nagle tajemnicza postać w parowała do mojego i Francessi pokoju. A ta osoba miała wiadomość do....................... .
*******************No podoba wam się rozdział?
5kom next.
Besos
Doeve
PS. Zmieniłam nazwę użytkownika :).
niedziela, 11 maja 2014
Rozdział XVII ,,Nie rozumie po prostu słowa nie "
*Violetta*
Nie mogła w to uwierzyć. Ale wiedziałam, że Diego coś z malował. On chyba na prawdę się we mnie zakochał. Trudno, mnie to w cale nie interesuję. Ktoś dał mu jakieś zdjęcia. Tylko kto? Muszę się tego dowiedzieć bo inaczej to z nami będzie koniec. I to Leon mówił na poważnie? Nie mogła w to uwierzyć.
Cały mój świat lęgnął w gruzach. Nie miałam pojęcia od czego zacząć i tuz nagle.... Tajemnicza postać mi się przed nosem pojawiła tak na zawołanie. Zdziwiłam się i nie miałam pojęcia co robić uciekać lub wezwać pomocy.
V: Kim ty jesteś? I co tu robisz?
Diego: Chciałem się z tobą zobaczyć i usłyszeć twój prześliczny głos.
W końcu po paru minutach się odwrócił. Tak to był Diego, mogłam się od razu do myśleć. Nie rozumie po prostu słowa nie.
Violetta: Diego wyjdź proszę.
Diego: Ok. Tylko zawsze o czymś pamiętaj jestem tu obok więc jak coś to pukaj, to tobie Violetto pomogę w byle jakiej sytuacji, tylko mi zaufaj. Oto cię tylko proszę. I już wychodzę.
Violetta: Diego zaczekaj?
Diego: tak. Coś się stało?
Violetta: W zasadzie tak. Chodzi o Leona ktoś mu dał mu pewne zdjęcia i przez e-smesa zemną zerwał
Diego: A byś mogła mi tą wiadomość pokazać?
Violetta: Tak. Proszę Oto ona.
Diego:Ok dzięki
Leon: Violetta to koniec naszego związku. Więc teraz ma cię kto pocieszać. Ja nie będę musiał tego już więcej robić. Zrani cię to wiem ale może się nauczysz, że nie igra się z cudzymi uczuciami.
V: Leon ja nie igram z cudzymi uczuciami. Jak tak sądzisz to mnie nigdy nie znałeś. Ty mnie porównujesz ze swoją nie znośną siostrą(Ludmiła). Po prostu wolisz innych ranić przez telefon, bo ty nie maż po prostu odwagi mi to powiedzieć prosto w twarz. A się z tobą zgadzam to koniec naszego związku. Idź w takim razie do tej swojej Kary. Specjalnie ta literówka. I nigdy cie za takie coś nie po kocham.
Leon: Może cię w takim razie pocieszy Diego. Bo to on będzie miał tę robotę a nie ja.
V: Z tego powodu się cieszysz?
Leon: Tak. Cześć
Nagle Diego mnie pocałował, już się nie wahałam co do niego po prostu się sama w nim zakochałam.
*Kilka godzin później*
*Leon*
Lena: Nie trzeba było mnie zapraszać do tej drogie restauracji Leon.
Leon: To drobiazg jak dla mnie.
Lena: Cześć muszę lecieć. To co do jutra?
Leon: Do jutra. I do zobaczenia.
Pocałowała mnie w policzek. W padła mi chyba w oko. A co z Violettą kiedy byłem z Leną kompletnie o niej zapomniałem i z tego się naprawdę cieszę.
*W tym samym czasie*
*Violetta*
Po pocałunku z Diego zarumieniły się mi całe policzki.
Violetta: Diego muszę już iść umówiłam się na spotkanie z Fede.
Diego: Ok. Leć
Violetta: Idziesz ze mną?
Diego: Mogę. Violu posłuchaj nie myśl teraz o nim tylko o sobie ty się sama na duchu podnosisz.
Violetta: A może tak dla od miany odwołam spotkanie i gdzieś się przejdziemy tylko ty i ja?
Diego: Dobrze
**********************
To znowu ja.
Jak wiecie chciałam usnąć tego bloga,
ale z mieniłam swoje zdanie nadal będzie mój blog istniał.
6kom next.
Besos
Dove
Nie mogła w to uwierzyć. Ale wiedziałam, że Diego coś z malował. On chyba na prawdę się we mnie zakochał. Trudno, mnie to w cale nie interesuję. Ktoś dał mu jakieś zdjęcia. Tylko kto? Muszę się tego dowiedzieć bo inaczej to z nami będzie koniec. I to Leon mówił na poważnie? Nie mogła w to uwierzyć.
Cały mój świat lęgnął w gruzach. Nie miałam pojęcia od czego zacząć i tuz nagle.... Tajemnicza postać mi się przed nosem pojawiła tak na zawołanie. Zdziwiłam się i nie miałam pojęcia co robić uciekać lub wezwać pomocy.
V: Kim ty jesteś? I co tu robisz?
Diego: Chciałem się z tobą zobaczyć i usłyszeć twój prześliczny głos.
W końcu po paru minutach się odwrócił. Tak to był Diego, mogłam się od razu do myśleć. Nie rozumie po prostu słowa nie.
Violetta: Diego wyjdź proszę.
Diego: Ok. Tylko zawsze o czymś pamiętaj jestem tu obok więc jak coś to pukaj, to tobie Violetto pomogę w byle jakiej sytuacji, tylko mi zaufaj. Oto cię tylko proszę. I już wychodzę.
Violetta: Diego zaczekaj?
Diego: tak. Coś się stało?
Violetta: W zasadzie tak. Chodzi o Leona ktoś mu dał mu pewne zdjęcia i przez e-smesa zemną zerwał
Diego: A byś mogła mi tą wiadomość pokazać?
Violetta: Tak. Proszę Oto ona.
Diego:Ok dzięki
Leon: Violetta to koniec naszego związku. Więc teraz ma cię kto pocieszać. Ja nie będę musiał tego już więcej robić. Zrani cię to wiem ale może się nauczysz, że nie igra się z cudzymi uczuciami.
V: Leon ja nie igram z cudzymi uczuciami. Jak tak sądzisz to mnie nigdy nie znałeś. Ty mnie porównujesz ze swoją nie znośną siostrą(Ludmiła). Po prostu wolisz innych ranić przez telefon, bo ty nie maż po prostu odwagi mi to powiedzieć prosto w twarz. A się z tobą zgadzam to koniec naszego związku. Idź w takim razie do tej swojej Kary. Specjalnie ta literówka. I nigdy cie za takie coś nie po kocham.
Leon: Może cię w takim razie pocieszy Diego. Bo to on będzie miał tę robotę a nie ja.
V: Z tego powodu się cieszysz?
Leon: Tak. Cześć
Nagle Diego mnie pocałował, już się nie wahałam co do niego po prostu się sama w nim zakochałam.
*Leon*
Miałem wszystkiego dość. Nagle wpada na mnie jakaś dziewczyna:
- Patrz może gdzie chodzisz. Co?
Leon: Przepraszam. Nie zauważyłem cię może co.
- Może przejdziemy na ty?
Leon: Ok to jak masz na imię?
- Lena a ty jak?
Leon: Ja Leon. Może gdzieś cię zaprowadzić, czy coś w tym stylu?
Lena: W sumie możesz mnie w jedno miejsce zaprowadzić tylko to stąd daleko.
Leon:Trudno. Byle stąd dalej
Lena: Na pewno tego chcesz?
Leon: Tak jestem przekonany i na dwieście procent
*Kilka godzin później**Leon*
Lena: Nie trzeba było mnie zapraszać do tej drogie restauracji Leon.
Leon: To drobiazg jak dla mnie.
Lena: Cześć muszę lecieć. To co do jutra?
Leon: Do jutra. I do zobaczenia.
Pocałowała mnie w policzek. W padła mi chyba w oko. A co z Violettą kiedy byłem z Leną kompletnie o niej zapomniałem i z tego się naprawdę cieszę.
*W tym samym czasie*
*Violetta*
Po pocałunku z Diego zarumieniły się mi całe policzki.
Violetta: Diego muszę już iść umówiłam się na spotkanie z Fede.
Diego: Ok. Leć
Violetta: Idziesz ze mną?
Diego: Mogę. Violu posłuchaj nie myśl teraz o nim tylko o sobie ty się sama na duchu podnosisz.
Violetta: A może tak dla od miany odwołam spotkanie i gdzieś się przejdziemy tylko ty i ja?
Diego: Dobrze
**********************
To znowu ja.
Jak wiecie chciałam usnąć tego bloga,
ale z mieniłam swoje zdanie nadal będzie mój blog istniał.
6kom next.
Besos
Dove
Subskrybuj:
Posty (Atom)





